W normalnych warunkach już bym miała za sobą pierwsze kroki. Z początku z dużą dozą nieufności dla siebie i podłoża. Z ogromnym zaufaniem dla najbliższego filaru - rodzica prowadzącego za rękę.
Tak, od czerwca '05 minęło blisko 15 miesięcy. Ciekawi może jesteście co powiem? Niewiele, gdyż jeszcze nie potrafię, nie dlatego, że moje słodkie gu-gu jest mało zrozumiałe, ale dlatego, że mam takie piękne, duże oczy.
Hipnotyzują ... i nic już więcej nie potrzeba.
Open my eyes.
Nie jestem już w głównym nurcie blogowiska. Znudzona popularnością blogów i tym, że od roku blog jest na topie mieć bloga uważając, że coraz trudniej o ciekawe publikacje - po prostu przestałam pisać.
W tym czasie zmieniłam się psychicznie i fizycznie.
Wyłagodniałam.
nic ciekawego się nie dzieje, co mogłoby być przedmiotem notki.
Znudzona
Nadal nie mogę się skupić na regularnym pisaniu, chociaż i tematów wiele.
Życie swe i wnętrzności poświęcam ostatnio ukończeniu projektu pn. "Studia i po co ci to było". Wypociny swe wydam w postaci może zbindowanej, bo już sieętak nie wykosztuję na introligatora jak w przypadku magisterki.
Życzę sobie owocnego zakończenia i łatwej obrony.
Co do tytułu notki - to jak wróżka wróżyła - firmę mi likwidują, więc przyjmuję oferty zatrudnienia mojej skromnej osoby od 1 dnia roku pańskiego 2005.
odbycia kolejnego egzaminu w swoim życiu czuję się głupia. Niby wiedziałam, ale krzyżyk wylądował w nie tej kratce co potrzeba. Przekonuję się sama, że pewnych szczebli moja intuicja i wola nie pozwalają mi przejść. Niby chcę, ale jakoś tak bez przekonania. Czas chyba też najwyższy przenieść się do sektora dynamicznego - czyli czysto prywatnego. Przynajmniej wyżyłabym się w swoim pracoholiźmie i chorej ambicji.
Z niusów -
mam się odzywiać obecnie wg diety South beach - lekarz kazali. Czytam lekturę z przejęciem, ale czy wyczytam tam moją wolę do stania się wzorowym przykładem kalifornijskiej plaży - to nie wiem. Spróbować, w każdym bądź razie warto.
Przyjmuję też zakłady i propozycje:
1. 1:100 - czy ww. dieta mnie zbawi;
2. 1:1000 - czy będę Pamelą;
3. 1:10000 - czy zmienię robotę.
Kto ma coś do stracenia?
Nowe lato nie sprzyja uzależnionym od słońca skórom. Pogoda taka jakby tropikalna i wszędzie pełno komarów mutantów.
W takim nastroju rozpoczynając nową edycję bloga - witam tych wytrwałych i oczko puszczam do tych nowiusieńkich.
Jako się wypada przedstawić, proszę przyjąć do wiadomości,iż fizyczność ma nie uległa zmianom zasadniczym od ostatniej ciszy w eterze - a i problemów tak jakby tyle samo. Żyć - nie umierać.
Ze wstępu to na tyle.
Na zakończenie wniosek racjonalizatorski. Czy można wprowadzić usługę czytania przez "głos" blogów. Chyba tak, jak już maile są mówione.
Trzymajcie się ciepło w nasłonecznionych miejscach;-)